Warto przeczytać

Wyszukiwarka

Być jak Weronika

2012-02-25 01:22:49

Ks. Przemysław Wesołowski


Weronika w Ewangelii nigdzie nie jest nazwana po imieniu. Chociaż są wymienione z imienia różne niewiasty z otoczenia Chrystusa, to nigdzie nie występuje imię Weronika. Prawdopodobne może być to, że imię to powstało w związku z tym, co uczyniła ta niewiasta.

 

Jak głosi tradycja, na kalwaryjskiej drodze przedarła się ona przez tłum gapiów i żołnierzy otaczających Chrystusa i chustą swą otarła Jego twarz, tak oszpeconą przez oprawców, pełną potu, ulicznego kurzu i zastygłej krwi. Kiedy odjęła chustę z umęczonej twarzy naszego Zbawiciela, pokazało się na niej Jego oblicze, wierne odbicie – vera icona. Może stąd pochodzi także jej imię Weronika. Jezus za ten czyn obdarował Weronikę wielkim prezentem. Dał jej swoje zdjęcie – odbicie cierpiącej twarzy na chuście.

Chusta, na której odbiło się oblicze Chrystusa staje się dla nas wszystkich przesłaniem. Mówi, jak każdy dobry czyn, czyn prawdziwej miłości bliźniego, utrwala podobieństwo naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa w duszach tych, którzy go spełniają. Czyny miłości nie przemijają. Każdy gest dobroci, zrozumienia, służby pozostawia w sercu człowieka niezatarty ślad coraz pełniejszego podobieństwa do Tego, który „ogołocił samego siebie przyjąwszy postać sługi”.

Odbiciem, bowiem oblicza Chrystusowego jest żyjący człowiek. Ty, ja, każdy z nas, jesteśmy chustą Weroniki, ale czy nasze serce chce się upodabniać do tej „Chusty”? Weronika zrobiła to, co mogła w danej sytuacji zrobić i co należało zrobić, by ulżyć Skazańcowi. Wykazała się wobec Pana Jezusa i otaczającego Go tłumu odwagą i delikatnością. A czy ja mogę spać spokojnie, patrząc na poziom swojego codziennego stylu życia? „Wszystko, więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”. (Mt 7,12) – oto złota zasada postępowania według Ewangelii.

Pytajmy się, zatem sami siebie o prawdę naszego człowieczeństwa, naszego chrześcijaństwa, czy umiemy pomagać bezinteresownie innym, czy stać nas na uczynki miłosierdzia względem innych, czy umiemy wyciągnąć rękę do potrzebującego naszej pomocy, nie tylko materialnej, ale i duchowej. Pytajmy się Jezusa na drodze krzyżowej, czy jesteśmy do Niego podobni, czy widzi w nas odbicie swojej twarzy. 

 

Weronika…

 

Wyłoniła się spośród tłumu

cieszącego się kolejnymi upadkami

wybranej i skazanej ofiary.

Stanęła twarzą w twarz

przed Tym,

który dla wielu był tylko pośmiewiskiem

uznanym za kłamcę.

Nie zważając uwagi na szykany

skierowane w Jego i jej stronę

otarła Mu twarz,

zmęczoną tą nietypową podróżą,

aby choć przez chwilę ulżyć Mu

w tej okrutnej katuszy

wyrządzonej przez tych,

którzy nazywają siebie ludźmi.

Ona jedna się odważyła

podejść by, choć przez chwilę

ulżyć Mu w tym nieludzkim cierpieniu.

Nie zwracała uwagi na innych

na to, co mogliby jej za to zrobić.

Ona jako jedna z niewielu

nie zaparła się Go,

swego MISTRZA.

Kto?

Weronika…

 

 

Kategorie wpisu: Duchowość
« powrót