Warto przeczytać

Wyszukiwarka

Przyjacielu, po coś przyszedł?

2013-02-14 22:22:14

"Przyjacielu, po coś przyszedł?”

Wiemy dobrze do kogo i w jakich okolicznościach Jezus skierował te słowa. Św. Mateusz pisze: “Gdy On (Jezus) jeszcze mówił, oto nadszedł Judasz, jeden   z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak: “Ten, którego pocałuję, to On, Jego pochwyćcie”. Zaraz też przystąpił do Jezusa , mówiąc “Witaj, Rabbi” i pocałował Go.”


Judasz przyszedł, aby zdradzić. Przyszedł, aby wydać swego Nauczyciela i Mistrza. I choć Jezus uprzedza zdradziecki pocałunek słowami: “Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?” i sam siebie wydaje w ręce nieprzyjaciół, to jednak Judasz spełnia swój haniebny czyn zdrajcy. Całuje Mistrza, choć ten znak okazał się zupełnie zbędny dla wydania Jezusa.


“Przyjacielu, po coś przyszedł?”

To pytanie Jezus kieruje dzisiaj do każdego z nas. Wielki Post, to czas, w którym każdy chrześcijanin powinien podjąć głębszą refleksję nad swoim życiem; nad wiernością; nad swym grzechem i powstawaniem. Ten rachunek sumienia przeprowadzamy na modlitwie. Przeprowadźmy go dzisiaj i w czasie kolejnych Gorzkich Żalów. Nabożeństwo to ma bowiem charakter wyjątkowy. Gorzkie Żale pozwalają rozważać mękę Chrystusa i doświadczać jej niemalże namacalnie.

 

Jednakże kontemplacja męki bez perspektywy zmartwychwstania byłaby jedynie zanurzaniem się w jakiejś ciemnej tragedii, pełnej smutku i zwątpienia. Rozważania o męce i śmierci Jezusa, choć trudne i bolesne, dzięki zmartwychwstaniu oczyszczają nasze serca, przynoszą nam pokój i wewnętrzną radość. Rozważania, w których będziemy łączyć mękę Jezusa z Jego chwalebnym zmartwychwstaniem, nie będą nas przygniatać swoim ciężarem, ale będą prowadzić do nadziei. Kontemplacja cierpień Jezusa ukaże nam wprawdzie wielkość  naszego grzechu, ale tylko po to, abyśmy mogli lepiej doświadczyć nieskończonego miłosierdzia Bożego.

 

Rozważania męki ukażą nam także drogę naśladowania Chrystusa. Pomocą w tych rozważaniach niech będą kazania pasyjne. Kluczem każdego z nich będą słowa. Słowa Piotra, Piłata, słowa skierowane do płaczących niewiast, słowa setnika, a dzisiaj te, wypowiedziane do Judasza.

 

Aby jednak dobrze odczytać sens tych trudnych słów i wydarzeń trzeba najpierw zanurzyć się z Jezusem w ogrójcowej modlitwie. Na Górze Oliwnej rozpoczyna się “godzina Jezusa”. Dla tej “godziny” przyszedł na świat. Do tej “godziny” przygotowywał się całe życie. “Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: “Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się tymi słowami; “Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode mnie ten kielich. Jednak nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie.” Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: “ Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.” Na Górze Oliwnej szatan przypuszcza na Jezusa i Jego uczniów decydujący atak. Góra Oliwna staje się miejscem wielkiego kuszenia.

 

Kuszenie jest nieodłącznym elementem ludzkiego życia. Jezus, Wcielony Syn Boży, również doświadczył kuszenia. Ukazał, że nasze ziemskie bytowanie wiąże się z doświadczeniem pokus. Jest rzeczą bardzo ważną, abyśmy przyjęli właściwą postawę wobec pokusy; abyśmy mieli świadomość, że w samej pokusie nie ma cienia grzechu. Gdy przychodzą pokusy –przeróżnego rodzaju – nie powinniśmy czuć się od razu jakoś zabrudzeni. To może spowodować zbytnie koncentrowanie się na pokusie, a aby pokusę pokonać, trzeba wobec niej wolności. Wolność ta wyraża się w przekonaniu, że pokusa jest czymś zewnętrznym wobec naszej wolnej woli.

 

“ Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.

Nie ma innej drogi do pokonania pokus, nią ta, którą wskazuje Jezus. Modlitwa. Wiemy dobrze, że w chwilach radości, szczęścia, łatwo jest modlić się. Słowa modlitwy same płyną. Gorzej, gdy dotyka nas cierpienie, ból, niesprawiedliwość. W chwilach, gdy wydaje nam się, że nasza modlitwa jest nieskuteczna, że nie ma sensu; kiedy już brakuje sił, popatrzmy na Jezusa modlącego się w Ogrójcu. Ewangeliści ukazują tę modlitwę Jezusa  jako wewnętrzną, dramatyczną walkę. Dramatyzm podkreśla Jego pot, który był “jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię”. Jest to wprawdzie bardzo rzadkie zjawisko, ale dobrze znane medycynie. Towarzyszy ono stanom najwyższej trwogi lub skrajnej rozpaczy.

 

Kontemplując ze czcią Jezusa strwożonego, zalanego krwawym potem, zauważmy zaproszenie Boga. Zaproszenie, abyśmy tę naszą ludzką naturę, naznaczoną skutkami grzechu, włączyli w przyjmowanie Jego miłości i odpowiadanie miłością na miłość. Każde życie ludzkie, nawet najbardziej kruche, słabe czy chore jest darem miłości Boga.


“ Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”.

O ile Jezus w Ogrójcu odniósł nad pokusą zwycięstwo, uczniowie zostali przez nią całkowicie pokonani. Gdy On się modlił, oni spali. “Sen ze smutku” to chęć ucieczki od trudnej rzeczywistości. Ich sen jest odruchową próbą zapomnienia o tym co trudne i bolesne. Uciec, nie myśleć, zapomnieć-naturalna, obronna reakcja człowieka, stojącego wobec bolesnych wydarzeń. Ucieczka w chwili aresztowania będzie już konsekwencją odejścia od modlitwy. Jeśli zło nie zostanie pokonane w sercu poprzez wytrwałą i wierną modlitwę, staje się rzeczą wprost niemożliwą pokonać je w konkretnej rzeczywistości dnia codziennego.

 

Kiedy Jezus wstał od modlitwy i po raz trzeci obudził uczniów “oto nadszedł Judasz”. “Zbliżył się do Jezusa, aby Go pocałować. Jezus rzekł do niego: “Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?”Św. Łukasz stawia Judasza w scenie pojmania na czele nieprzyjaciół Jezusa. Widzimy mocny kontrast w jego zachowaniu. Stojąc po stronie nieprzyjaciół, czyni znak przyjaźni. Właśnie ten podstęp i obłuda zdrajcy stawiają go na czele nieprzyjaciół Mistrza. Wydaje się, że od samego początku swego powołania, Judasz miał trochę inną wizję swojego towarzyszenia Jezusowi, niż jego Mistrz. Twarda mowa Jezusa w Kafarnaum była punktem zwrotnym. Judasz nie łudzi się już, że Jezus spełni jego oczekiwania. Zdecydowanie odrzucił Jezusa w sercu. Odrzucił Go, ale od Niego nie odszedł. I właśnie ten wewnętrzny opór wobec Jezusa złączony z pozostaniem z Nim uczynił Judasza twardym. Odtąd prowadzi podwójną grę. Długi opór wobec Jezusa, uczynił serce Judasza zdradliwym. Staje się “małym człowiekiem”, który wszystkich oszukuje i na wszystkim zarabia.

 

Serce człowieka, który kroczy podwójną drogą zawsze się deprawuje.Dlaczego Judasz w momencie zrozumienia swego błędu nie miał odwagi, jak Piotr, prosić Jezusa o przebaczenie?. Każdy z nas ma chwile zagubienia, zwątpienia. W takich momentach trzeba stanąć przed samym sobą i przed Bogiem w prawdzie. Choćby ta prawda była bolesna, choćby ukazywała całą naszą nędzę moralną, to tylko uczciwość pozwoli odnaleźć drogę do Boga. Uczciwość, która w dzisiejszych czasach jest niemodna, więcej-ośmieszana. Ludzi uczciwych nazywa się naiwniakami, nie umiejącymi sobie radzić, nie postępowymi. Ale uczciwość sprawia że człowiek nigdy nie stanie się twardy i cyniczny.


“Przyjacielu, po coś przyszedł?”

Przyjacielu, co ty robisz ze sobą ? Dokąd zmierzasz ? Jaki jest twój koniec, jeśli tak będziesz postępował ? W tych pytaniach Jezusa nie ma cienia nienawiści, czy ironii. Jest tylko pragnienie udzielenia pomocy człowiekowi w jego zagubieniu i słabości. “Towarzysze Jezusa widząc, na co się zanosi, zapytali: “Panie, czy mamy uderzyć mieczem ?” I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: “Przestańcie, dosyć.” I dotknąwszy ucha, uzdrowił go.”

 

Apostołowie towarzyszący Jezusowi w Ogrodzie Oliwnym, nie rozumieją jeszcze Jego misji. Kierują się mentalnością starego prawa: oko za oko; ząb za ząb. Jezus nie akceptuje jednak przemocy. Zatrzymuje zbrojną walkę. Czyni jeszcze więcej-naprawia zło w sposób cudowny. Jezus bierze na siebie wszelkie zło, by zawiesić je na krzyżu. Jako pierwszy przerywa łańcuch ludzkiej nieprawości.

Ukazuje nam też w ten sposób naszą “starotestamentalną mentalność” Jezus nie odpłaca złem za zło, ale nie znaczy to, że zła nie demaskuje. Słudze najwyższego kapłana, który uderzył Go w czasie przesłuchania, powie “Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz ?” Jezus nie boi się tych, którzy Go krzywdzą. Lęk wobec nieprzyjaciela sprawia, że człowiek wycofuje się, ulega.

 

Ile razy znaleźliśmy się w sytuacji, gdy ktoś obraża Boga, Kościół; gdy uderza w naszą wiarę, przekonania, godność? Może pojawić się pokusa “uniknięcia problemu”, pasywności. Gdy przychodzi taka, czy jakakolwiek inna pokusa, nie bójmy się. Sam Jezus mówi: “Odwagi! Jam zwyciężył świat!” Jezus przeszedł przez mękę i śmierć. Zwyciężył zło, zwyciężył strach . I mówi: Ja jestem z wami aż do skończenia świata.” Jest z nami tutaj – ukryty pod postacią białej świętej hostii. Jest z nami i jest dla nas źródłem siły i mocy. Aby z tego źródła czerpać trzeba tylko przyjść i stanąć przed Nim w całej prawdzie. I zapatrzeć się w:

 

         Jezusa, obecnego w Najświętszym Sakramencie

         Jezusa, modlącego się w Ogrójcu.

         Jezusa, opuszczonego przez najbliższych.

         Jezusa, samotnego, strwożonego, ale-mimo wszystko-wiernego Ojcu.

         Jezusa, który mówi do ciebie: “Przyjacielu, ...”

Kategorie wpisu: Duchowość
« powrót