Warto przeczytać

Wyszukiwarka

Wielkopostne przemyślenia

2012-02-23 00:23:44

Ks. Przemysław Wesołowski

 

Podczas Wielkiego Postu rozważamy tajemnicę męki i śmierci naszego zbawiciela Jezusa Chrystusa. Podczas nabożeństw Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali pragniemy sobie przybliżyć wydarzenia z męki Pana naszego Jezusa Chrystusa. Rozważmy moment okrutnej śmierci naszego Zbawiciela.

 

„Jedno jest złe na świecie – to śmierć” – mówi sławny pisarz Stefan Żeromski. Jednak inni wielcy ludzie tego świata – pisarze i święci mówi o śmierci jako o czymś dobrym pozytywnym. Jedni i drudzy mają rację, czym jest śmierć – zależy jak się umiera. Byli tacy, którzy umierali z przekleństwem na ustach – choćby zły łotr na krzyżu. Byli i tacy, którzy odchodzili z tego świata z uśmiechem na twarzy, podobnie jak dobry łotr, który w godzinie śmierci pojednał się z Bogiem Ojcem.

Trudno nazwać śmierć Jezusa Chrystusa – słodką. Słuszne są raczej tu słowa pieśni wielkopostnej: „Ty, któryś gorzko na krzyżu umierał”. Była to w istocie gorzka i bolesna śmierć. Była godzina trzecia po południu 33 roku, gdy Jezus „świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono, więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha."(J. 19; 28-30)." Zdaniem niektórych lekarzy, którzy analizowali moment śmierci Jezusa - nie mógł On skłonić głowy na bok, jak to zazwyczaj przedstawia ikonografia chrześcijańska - lecz pochylił głowę w przód, opuszczając ją na piersi. Na temat medycznych przyczyn śmierci Zbawiciela nie ma ustalonej opinii. Znawcy medycyny wysuwają różne hipotezy jak: pęknięcie serca, zaburzenia krążeniowe, obrażenia urazowe, tężec, zakażenie krwi, wysoka gorączka. Przeważa jednak stanowczo opinia, że przyczyną śmierci było uduszenie wskutek skurczu mięśni oddechowych.

Były różne sposoby krzyżowania. Jeden z nich przewidywał na krzyżu rodzaj oparcia, dzięki któremu ukrzyżowany mógł jakby usiąść, a także wsparcie dla stóp. Ukrzyżowany w ten sposób mógł konać długo, nawet do kilku dni. Lecz arcykapłanom i zwierzchnikom ludu zależało na tym, aby śmierć Jezusa nastąpiła jak najszybciej, jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości paschalnych i przed rozpoczęciem szabatu. Ukrzyżowano, więc Jezusa w sposób, jaki zapewniał najszybszy zgon, a więc bez podpórek pod siedzenie i pod stopy.

Obie stopy przytwierdzone zostały jednym wspólnym gwoździem długości, co najmniej 20 cm i średnicy 2 cm. Kiedy Ukrzyżowany zwisał na ramionach, ból paraliżował Jego mięśnie, a płuca nie były w stanie usunąć powietrza. Aby się nie udusić - zwalniał, więc napięcie ramion, wspierał się na przebitych stopach, unosił się o jakieś 25 do 30 cm, a wtenczas mógł odetchnąć. Ale znowu ból mięśni i kości wspartych na gwoździu był tak straszny, że trzeba było zwolnić mięśnie nóg i ponownie zawisnąć na rękach - i znowu przeżywać męczarnie duszenia. Ta zmiana następowała, co kilka minut. Wyczerpany poprzednimi torturami Jezus, nie mógł zbyt długo ponawiać tych wysiłków. Nastąpiła, więc śmierć z uduszenia. "Twarz Jezusa nabierała barwy czerwonej, niemal fioletowej. Pot wytrysnął wszystkimi porami i spływał strumieniami, mieszając się z krwią. Wreszcie całe ciało okryło się śmiertelną bladością. Rysy twarzy kurczyły się i zaostrzały. Wzrok znieruchomiał. Całym ciałem wstrząsnął dreszcz. Głowa pochyliła się na piersi, jeszcze jedno westchnienie i kielich cierpienia wychylony został do ostatniej kropli" (B. Goebel).

Śmierć, jest to wydarzenie, które spotka każdego z nas, budzi ono lęk i trwogę u każdego człowieka. Potrzeba nam głębokiej wiary i nadziei, żeby była ona dla nas radosnym spotkaniem z miłującym Bogiem. Z fenomenem śmierci spotykamy się prawie codziennie, czytając gazetę, słuchając wiadomości w radiu, jak również oglądając telewizję, idąc ulicą, czy słysząc relacje osób nam bliskich.

Jak czytamy w dokumencie Soboru Watykańskiego II Nostra aetateChrystus Mękę swoją i śmierć podjął dobrowolnie za grzechy wszystkich ludzi, aby wszyscy dostąpili Zbawienia”. Rzeczą niespodziewaną u kresu cierpień Jezusa, jakiej nikt już nie oczekiwał, były słowa, które zabrzmiały z krzyża; ostatnie kazanie z niespotykanej ambony. „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Jezus Chrystus uczy nas poprzez te ostatnie słowa z krzyża, jak i wcześniejszą nauką przebaczenia wobec bliźnich, którzy zadają nam wiele przykrości i bólu w naszym życiu ziemskim, w naszej pielgrzymce do Ojca Niebieskiego. Jezus przebacza wszystkim swoim oprawcom, wie bowiem, że nie są świadomi tego co zrobili. Wybacza również Piotrowi, który się Go zaparł trzy raz. Jezus daje w ten sposób wzór prawdziwej miłości, jaką darzył całą ludzkość. Jest to dar wielkiego Miłosierdzia Jezusa względem całego świata, względem ludzi, którzy pełni są słabości i często upadają na drodze swej ziemskiej pielgrzymki do domu Ojca.

James Denney w książce The Chrystian Experience of Forgiveness mówi o przebaczeniu: „Nie istnieje przebaczenie, które byłoby bezbolesne, tanie i łatwe. Zawsze jest w nim ból po obu stronach – ból pokuty po jednej stronie i głębszy ból miłości po drugiej, znoszący grzech tego, który wobec niego zawinił, poprzez pojednanie, z powrotem ku dobru”.(s.33)

Nazywamy siebie ludźmi wierzącymi, a jak często ludzie skaczą sobie do gardła, próbując nawzajem się rozszarpać, udowadniając swoje racje. Może podczas tego nabożeństwa warto się zastanowić czy i ja nie żywię nienawiści względem bliźniego, może właśnie dzisiaj po tym skończonym nabożeństwie jest kolejna szansa, aby przebaczyć wszystkim, od których doznaliśmy przykrości. Jeżeli Cię jeszcze nie stać droga siostro drogi bracie na gest wyciągnięcia ręki, wypowiedzenia słowa przebaczam, to chociaż w swoim sercu nie miej nienawiści i wybacz wszystkie przykrości, które tobie wyrządzono. Wzorem przebaczenia niech stanie się dla nas umiłowani w Panu osoba naszego rodaka Jana Pawła II, który przebaczył zamachowcy, który próbował go zabić 13 maja 1981 roku na placu św. Piotra.

Wpatrzeni w Jezusa Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie w białej kruszynie chleba uczmy się bycia człowiekiem, uczmy się przebaczać, uczmy się kochać bliźniego, by ktoś stojący z boku mógł o nas powiedzieć: to jest dobry człowiek, pełen pokoju, miłości, radości i współczucia. Pracujmy nad sobą, nad swoim charakterem mając ciągle przed oczami wzór pokornego i przebaczającego Jezusa, a wtedy naszą rzeczywistość ziemską uczynimy bardziej ludzką, pozbawioną nieludzkich zachowań i postaw. Nie będzie wówczas wojen, a będzie panował pokój i wzajemne zrozumienie. Módlmy się umiłowani modlitwą różańcową do naszej Królowej Pani Nieba i Ziemi w roku Różańca Świętego o łaskę pokory i przebaczenia bliźnim, aby na świecie panowała miłości i wzajemne zrozumienie, „aby brat nie podnosił ręki na brata”.

Miłosierny Jezu, w morzu cierpienia modliłeś się za oprawców, skruszonemu łotrowi raj obiecałeś, nam zaś dałeś Maryję za Matkę Miłosierdzia. Twoja męka i śmierć na krzyżu zwyciężyły szatana i otwarły bramy nieba, ucząc nas przebaczenia wobec bliźnich oraz miłości, jaką powinniśmy ich kochać. Dziękujemy ci za to. Wraz z Tobą i Matką Naszą Królową Polski chcemy modlitwą i ofiarą zbawiać grzeszny świat, aby w pełni zapanowało w nim królestwo Twojego miłosierdzia.


Kategorie wpisu: Duchowość
« powrót