Warto przeczytać

Wyszukiwarka

Wspomnienie o ks. prał. Wincentym Kochanowskim

2013-01-05 18:31:07

„Podziwiam ogrom włożonej pracy i dokładność w gromadzeniu faktów, tak z osobistego życia, jak i wydarzeń, które w tym czasie zaistniały. Te ostatnie wydarzenia posiadają ogromną wartość, bowiem pozwalają zrozumie warunki, w jakich wypadło żyć i pracować w latach zmasowanej walki z Kościołem”. Tymi słowami ks. prof. Jan Związek – historyk, podziękował ks. prał. Wincentemu Kochanowskiemu za napisanie obszernej autobiografii. 

Wspomnienia ks. Kochanowskiego rozpoczynają się w rodzinnej miejscowości – Bichniowie w gminie Secemin, gdzie urodził się 22 kwietnia 1922 r. Sześć lat później rodzina przeniosła się do Częstochowy. Tutaj rozpoczęła się jego trudna droga do kapłaństwa. Pierwszym marzeniem na tej drodze było wstąpienie do Niższego Seminarium Misjonarzy Świętej Rodziny, jednak rodziców nie stać było na pokrycie czesnego, wynoszącego 50 zł.

Toteż ks. Kochanowski – nim wstąpił do seminarium – pracował w zakładzie introligatorskim, potem przez ponad 4 lata okupacji mieszkał w Warszawie, gdzie pracował i na tajnych kompletach zdał maturę. Po powrocie do Częstochowy został aresztowany przez gestapo, wkrótce jednak – dzięki interwencji Opatrzności – został zwolniony. W 1945 r. został alumnem pierwszego roku Częstochowskiego Seminarium Duchownego w Krakowie i studentem Wydział Teologicznego UJ.

Święcenia kapłańskie przyjął 5 VI 1949 r. z rąk bp. Teodora Kubiny. Pracę duszpasterską rozpoczął w Bogdanowie (w latach 1949 - 1951), niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego, po dwóch latach został przeniesiony do Gorzkowic. W połowie 1952 r. otrzymał nominację na prefekta Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. Mimo trudnych warunków materialnych lata te wspomina serdecznie: „Żyliśmy w skromnych warunkach. Rozumieliśmy sytuację i zadawaliśmy się tym minimum. Najważniejsze, że mieliśmy dobrych chłopców, zdolnych, pracowitych. Warto było dla nich się poświęcać. W tych ciężkich czasach wychowaliśmy trzon kapłaństwa naszej diecezji”.

Kolejnym trudnym wyzwaniem było podjęcie obowiązków skarbnika Kurii Diecezjalnej oraz dyrektora Domu Księży Emerytów. „Jako skarbnik Kurii przeżyłem sporo – pisze ks. Kochanowski. – Komunistyczne władze za, rzekomo niepłacone podatki, zamknęły Tygodnik „Niedziela”:, a na Kurię nałożyły milionowe podatki. (…) Za nie zapłacenie tych podatków władze przejęły na skarb państwa: piętrowy dom z ogrodem pryz ul. Wały Dwernickiego, Dom Letniskowy dla Kleryków w Olsztynie i najcenniejsza nieruchomość przy al. NMP 64, gdzie mieścił się Sąd Biskupi i duży plac”.

Przejawem walki z Kościołem była również budowa dzielnicy Tysiąclecia w Częstochowie, gdzie nie przewidziano miejsca dla kościołów. Ks. Kochanowski wspomina: – Sprawa opieki duszpasterskiej nad mieszkańcami Tysiąclecia leżała na sercu zarówno bp. Zdzisławowi Golińskiego, jak i jego następcy bp. Stefanowi Barele. Nie było możliwości utworzenia parafii, ani tym bardziej budowy kościoła, bo nie uzyskalibyśmy zgody władz. W tej sytuacji bp Bareła utworzył wikariat terenowy na pobliskim cmentarzu Kule, a mnie mianował tam wikariuszem terenowym. Ośrodkiem naszej pracy duszpasterskiej stał się kościółek cmentarny, tam odbywały się chrzty, śluby i Pierwsze Komunie św”.

W 1968 r. ks. Kochanowski został proboszczem parafii św. Stanisława Kostki w Częstochowie. Również i ta parafia przez wiele lat nie mogła uzyskać zgody na budowę własnej świątyni i korzystała gościnnie z kościoła rektorackiego pw. NMP. W świątyni zwanej powszechnie „kościółkiem” ks. Kochanowski przeprowadził niezbędne remonty oraz modernizację prezbiterium, z wdzięczności za 25 lat kapłaństwa – ufundował własnym sumptem granitowy ołtarz. Za jego kadencji parterowy budynek parafialnej plebani został nadbudowany o dwa piętra, a na podwórku wzniesiono sale katechetyczne. W tym czasie także przez kilka lat pracował na stanowisku wicekanclerza Kurii.

Po 12 latach ks. Wincenty Kochanowski obejmuje kolejną placówkę- parafię św. Antoniego z Padwy w dzielnicy Ostatni Grosz w Częstochowie. Także i tutaj obowiązki duszpasterskie musi łączyć pracą gospodarza. Za jego kadencji wieża kościoła została pokryta „miedzią”, założone zostały miedziane rynny i fartuchy, kłopotów przysporzyła budowa dwupiętrowego domu katechetycznego przy ul. Górnej, który poświęcono w 1987 r.

Kłopoty zdrowotne sprawiły, że w połowie 1995 r., po piętnastu latach proboszczowania w parafii św. Antoniego z Padwy, ks. Kochanowski postanowił przejść na emeryturę, mieszkając nadal w tej parafii, służąc wiernym przy ołtarzu i w konfesjonale. Abp Stanisław Nowak w specjalnym piśmie podziękował Księdzu Prałatowi za „wierną i żarliwą czterdziestosześcioletnią służbę wiernym i kolejnym biskupom diecezji”. W kościele pw. św. Antoniego z Padwy uroczyście świętuje jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich, a w roku dwutysięcznym przyjmuje obowiązki ojca duchownego kapłanów dekanatu św. Antoniego z Padwy, pracuje też nadal jako sędzia Sądu Metropolitalnego w Częstochowie.

Autobiografia ks. Kochanowskiego jest świadectwem konsekwentnej realizacji powołania i wypełniania, mimo trudności i przeciwności, wpisanej w nie służby. Tę służbę pełni nadal także teraz, mieszkając w Domu Księży im. Jana Pawła II, gdzie niedawno obchodził 90. urodziny.

 

Anna Janowska

 

(„Niedziela Częstochowska”, n. 19, 6 maja 2012 r., s. 3)

(fot. Archiwum Tygodnika Katolickiego „Niedziela”)

 

Kategorie wpisu: Ciekawostki, Duchowość
« powrót